Představení sbírky
Startovací rampa na Černé hoře po letech v drsném horském počasí dosloužila a rozpadla se – ze startu zbylo erodované, kamenité místo, ze kterého se nedalo bezpečně odletět. Nečekali jsme, až to za nás udělá „někdo“: jako parta pilotů, instruktorů a místních patriotů jsme novou ocelovou konstrukci rampy postavili svépomocí, ve svém volném čase a z velké části za vlastní peníze.
To nejtěžší máme za sebou – konstrukce stojí. Zbývá ale to, na čem stojí bezpečnost celého startu: srovnat terén, navézt zeminu, napojit kovovou část na původní gabiony, položit nosný modřínový rošt a na něj finální pochozí povrch ze sušicího síta a umělého trávníku.
Všechno máme naceněné u konkrétních dodavatelů – materiál, dopravu i techniku. Každá koruna jde na materiál a práci na rampě. Pomozte nám dokončit start, na který budou Krkonoše pyšné!
Komu pomůžeme?
Černá hora je srdcem létání v Krkonoších. Startuje se odtud celoročně a za jediný slušný den se tu vystřídají desítky pilotů. Další stovky lidí start jen tak míjí – turisté od lanovky, rodiny s dětmi, běžkaři. Paragliding k téhle hoře patří stejně neodmyslitelně jako vysílač nebo lanovka. Ale zatímco pohled do dálky bere dech, pohled pod nohy takovou radost nedělal.
Jak to začalo: Původní startovací rampa vznikla před lety a horské podmínky se na ní postupně podepsaly. Mráz, voda, vítr a sníh dělaly svoje. Konstrukce léty dosloužila a přestala držet rovinu.
Pilot rozloží křídlo na nerovném podkladu a dává pozor, kam šlápne – za rosy nebo po dešti to klouže. Rozběh je kratší a méně jistý, než by měl být, a šňůry se snadno o něco zachytnou. Zkušeným pilotům to nevadilo, ale kdo tady nelétá pravidelně, radši počkal na lepší podmínky. Startovalo se prostě spíš s opatrností než s radostí – a to je škoda na místě, které je tak divácky vděčné, že se u něj lidé zastavují, fotí a fandí.
Co už máme za sebou. Nezůstali jsme u plánů. Sehnali jsme projekt i povolení a kompletní ocelovou konstrukci rampy jsme postavili sami – svépomocí, zdarma, jako dobrovolníci ve svém volnu. Materiál i práci jsme z velké části pokryli z vlastních zdrojů. Šli jsme do celoocelového řešení, protože jsme nechtěli další provizorium: ocel v horských podmínkách vydrží generace, konstrukce je kotvená na zemních vrutech a patkách bez betonu, takže minimálně zasahuje do svahu a zároveň pomáhá stabilizovat terén.
Jaká je situace teď. Nosná konstrukce stojí. Chybí to poslední, ale zásadní – dokončit povrch a napojení na terén. Konkrétně srovnat roviny bagrem, navézt zeminu a napojit kovovou část na původní gabiony, položit nosný modřínový rošt, na něj podkladovou vrstvu z papírenského sušicího síta a nakonec finální umělý trávník, který neklouže ani za rosy a odolá UV záření i horskému počasí. Bez téhle vrstvy je konstrukce jen kostra.
Komu to pomůže? Pilotům a instruktorům, kteří odsud létají celý rok. Školám, které sem budou moct zase vozit žáky. Návštěvníkům Krkonoš, pro které je start u lanovky zastávkou i atrakcí. A samotné hoře — zpevněný, „vzdušný" start bez betonu pomáhá držet svah pohromadě.
Na co konkrétně budou peníze z této sbírky použity?
Ocelovou konstrukci jsme postavili svépomocí a zaplatili převážně z vlastní kapsy. Vybrané peníze půjdou na materiál, techniku a dopravu potřebnou k dokončení povrchu rampy.
-
Papírenské sušicí síto – podkladová vrstva pod trávník, která rozloží zatížení a udrží povrch rovný.
-
Umělý trávník – finální pochozí povrch. Neklouže za rosy ani za deště, je šetrný ke křídlu a odolává UV záření.
-
Hliníkové profily – rámy a lišty, do kterých se povrch uchytí a ukončí.
-
Modřínové řezivo – prkna, latě, spojovací materiál a kotvicí prvky. Nosný rošt, na kterém celý povrch leží.
-
Práce bagru – srovnání rovin, úprava terénu a napojení kovové části na původní gabiony.
-
Doprava na Černou horu – nákladní auto s hydraulickou rukou a několik jízd se zeminou. Bez dovozu materiálu až nahoru na start to nepostavíme.
Pokud se nevybere celá cílová částka
Sbírku máme rozdělenou do milníků. Když se nevybere celá částka, rampu dokončíme postupně – peníze použijeme na jednotlivé položky podle jejich priority. Nejdřív nosná část (modřínové řezivo, hliníkové profily), pak podklad a povrch, nakonec dokončovací práce a terénní úpravy.
Pokud se vybere více, než plánujem
Peníze navíc půjdou na výkup pozemků u přistávací plochy. Přistávačka je pro bezpečný provoz startu stejně důležitá jako samotná rampa a rádi bychom ji měli do budoucna vyřešenou natrvalo, ne jen na dohodu.
Polish description
Prezentacja zbiórki
Rampa startowa na Černej horze po latach w surowej górskiej pogodzie wysłużyła się i rozpadła — ze startowiska została zerodowana, kamienista przestrzeń, z której nie dało się bezpiecznie wystartować. Nie czekaliśmy, aż zrobi to za nas „ktoś": jako grupa pilotów, instruktorów i lokalnych patriotów zbudowaliśmy nową stalową konstrukcję rampy własnymi siłami, w wolnym czasie i w dużej mierze za własne pieniądze.
To, co najtrudniejsze, mamy za sobą — konstrukcja stoi. Zostało jednak to, na czym opiera się bezpieczeństwo całego startowiska: wyrównanie terenu, nawiezienie ziemi, połączenie części metalowej z pierwotnymi gabionami, ułożenie nośnego rusztu z modrzewia, a na nim finalnej nawierzchni chodnej z sita suszarniczego i sztucznej trawy.
Wszystko mamy wycenione u konkretnych dostawców — materiał, transport i sprzęt. Każda złotówka idzie na materiał i pracę przy rampie. Pomóżcie nam dokończyć startowisko, z którego Karkonosze będą dumne!
Komu pomożemy?
Černa hora to serce latania w Karkonoszach. Startuje się stąd przez cały rok, a w jeden przyzwoity dzień przewija się tu kilkudziesięciu pilotów. Kolejne setki ludzi po prostu przechodzą obok startowiska — turyści od kolejki linowej, rodziny z dziećmi, narciarze biegowi. Paralotniarstwo należy do tej góry tak samo nieodłącznie jak maszt nadawczy czy kolejka. Ale o ile widok w dal zapiera dech, o tyle widok pod nogami takiej radości nie sprawiał.
Jak to się zaczęło: Pierwotna rampa startowa powstała lata temu i warunki górskie stopniowo się na niej odcisnęły. Mróz, woda, wiatr i śnieg robiły swoje. Konstrukcja z biegiem lat się wysłużyła i przestała trzymać poziom.
Pilot rozkłada skrzydło na nierównym podłożu i uważa, gdzie stąpa — przy rosie albo po deszczu jest ślisko. Rozbieg jest krótszy i mniej pewny, niż powinien być, a linki łatwo o coś zahaczają. Doświadczonym pilotom to nie przeszkadzało, ale kto nie lata tu regularnie, wolał poczekać na lepsze warunki. Startowało się po prostu raczej z ostrożnością niż z radością — a to szkoda w miejscu tak wdzięcznym widowiskowo, że ludzie zatrzymują się przy nim, fotografują i kibicują.
Co już mamy za sobą. Nie poprzestaliśmy na planach. Załatwiliśmy projekt i pozwolenia, a kompletną stalową konstrukcję rampy zbudowaliśmy sami — własnymi siłami, za darmo, jako wolontariusze w swoim wolnym czasie. Materiał i pracę w dużej mierze pokryliśmy z własnych środków. Postawiliśmy na rozwiązanie w pełni stalowe, bo nie chcieliśmy kolejnego prowizorium: stal w warunkach górskich wytrzyma pokolenia, konstrukcja jest kotwiona na śrubach gruntowych i stopach bez betonu, więc minimalnie ingeruje w stok, a jednocześnie pomaga stabilizować teren.
Jaka jest sytuacja teraz. Konstrukcja nośna stoi. Brakuje tego ostatniego, ale kluczowego — dokończenia nawierzchni i połączenia z terenem. Konkretnie: wyrównania poziomów koparką, nawiezienia ziemi i połączenia części metalowej z pierwotnymi gabionami, ułożenia nośnego rusztu z modrzewia, na nim warstwy podkładowej z papierniczego sita suszącego, a na koniec finalnej sztucznej trawy, która nie ślizga się nawet przy rosie i jest odporna na promieniowanie UV oraz górską pogodę. Bez tej warstwy konstrukcja jest tylko szkieletem.
Komu to pomoże? Pilotom i instruktorom, którzy latają stąd przez cały rok. Szkołom, które będą mogły znów przywozić tu uczniów. Odwiedzającym Karkonosze, dla których startowisko przy kolejce jest przystankiem i atrakcją. I samej górze — utwardzony, „napowietrzony" start bez betonu pomaga trzymać stok w całości.
Na co konkretnie zostaną przeznaczone pieniądze z tej zbiórki?
Konstrukcję stalową zbudowaliśmy własnymi siłami i opłaciliśmy głównie z własnej kieszeni. Zebrane pieniądze pójdą na materiał, sprzęt i transport potrzebny do dokończenia nawierzchni rampy.
- Papiernicze sito suszące — warstwa podkładowa pod trawę, która rozłoży obciążenie i utrzyma powierzchnię równą.
- Sztuczna trawa — finalna nawierzchnia chodna. Nie ślizga się ani przy rosie, ani podczas deszczu, jest delikatna dla skrzydła i odporna na promieniowanie UV.
- Profile aluminiowe — ramy i listwy, w których nawierzchnia zostanie zamocowana i wykończona.
- Tarcica modrzewiowa — deski, łaty, materiał łączeniowy i elementy kotwiące. Nośny ruszt, na którym leży cała nawierzchnia.
- Praca koparki — wyrównanie poziomów, ukształtowanie terenu i połączenie części metalowej z pierwotnymi gabionami.
- Transport na Černą horę — samochód ciężarowy z HDS i kilka kursów z ziemią. Bez dowiezienia materiału aż na górę, na startowisko, tego nie zbudujemy.
Jeśli nie uda się zebrać całej docelowej kwoty
Zbiórkę mamy podzieloną na etapy. Jeśli nie zbierzemy całej kwoty, rampę dokończymy stopniowo — pieniądze wykorzystamy na poszczególne pozycje według ich priorytetu. Najpierw część nośna (tarcica modrzewiowa, profile aluminiowe), potem podkład i nawierzchnia, na koniec prace wykończeniowe i roboty terenowe.
Jeśli zbierzemy więcej, niż planujemy
Nadwyżka pójdzie na wykup gruntów przy lądowisku. Lądowisko jest dla bezpiecznego funkcjonowania startowiska równie ważne jak sama rampa i chcielibyśmy mieć je na przyszłość rozwiązane na stałe, a nie tylko na podstawie umowy.











